Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
wspomnienia....



wspomnienia....

14/05/2007 23:45:27
zjebane
hm... myśląc sobie o dziś wytwarzam jutro i myślę sobie całkiem poważnie ( a raczej myślimy) - że ludzie sprzedają czajnik na allegro.

http://bp2.blogger.com/_68whCucLTcE/Rgq3VIU-ezI/AAAAAAAAAYk/e_UbAYAw9Js/s1600-h/17961

futu & aVoc

uciekinierzy i futuristka 29/03/2007 22:58:48 [komentarzy 0] Komentuj

Monochrome

Anyway, i can try anything it's the same circle that leads to nowhere and i'm tired now.
anyway, i've lost my face, my dignity, my look, all of these things are gone and i'm tired now.

but don't be scared, i found a good job and i go to work every day on my old bicycle you loved.
i'm pilling up some unread books under my bed and i really think i'll never read again.
no concentration, just a white disorder everywhere around me, you know i'm so tired now.
but don't worry i often go to dinners and parties with some old friends who care for me, take me back home and stay.

mochrome floors, monochrome walls, only abscence near me, nothing but silence around me.
monochrome flat, monochrome life, only abscence near me, nothing but silence around me.

sometimes i search an event or something to remember, but i've really got nothing in mind.
sometimes i open the windows and listen people walking in the down streets. there is a life out there.

but don't be scared, i found a good job and i go to work every day on my old bicycle you loved.
anyway, i can try anything it's the same circle that leads to nowhere and i'm tired now.
anyway, i've lost my face, my dignity, my look, all of these things are gone and i'm tired now.
but don't be scared, i found a good job and i go to work every day on my old bicycle you loved.

mochrome floors, monochrome walls, only abscence near me, nothing but silence around me.
monochrome flat, monochrome life, only abscence near me, nothing but silence around me.



(Yann Tiersen komponuje niezla muzyke filmowa)

uciekinierzy i futuristka 24/03/2007 15:28:20 [komentarzy 0] Komentuj

J'y suis jamais allé
Szafir – kamień mędrców

Szafir można nazwać władcą i panem klejnotów, o którym ezoteryczna wiedza mówi, ze jest w stanie leczyć i uszczęśliwiać ludzi. Tkwi w nim ukryta tajemnica „magnum magisterium” (kamienia mądrości), a okultyści nazywają szafir „kryształową pieczęcią niebios”. Ten piękny kamień w kolorze jasno i ciemno błękitnym, poeci porównywali go do toni morskich i do głębi ciemnoniebieskich oczu kobiecych. Podobno pochodzenie nazwy związane jest z wyspą Sapplicryne na Morzu Arabskim. Lubili ów kamień zarówno Hebrajczycy jak Egipcjanie, zachwycali się nim Arabowie, odbierali go ziemi Inkowie. Szafirami w Indiach i na Cejlonie zachwycał się Marco Polo, który wraz ze swymi braćmi przywiózł do Wenecji ukryte bardzo przemyślnie w obrębkach szat ich piękne okazy, by je okazać na dowód prawdy swych opowiadań. Szafir jest więc uniwersalnym lekarstwem przeciwko wszelkiej niedoli człowieka.




uciekinierzy i futuristka 23/03/2007 20:00:25 [komentarzy 1] Komentuj

Ponieważ i przede wszystkim
Ponieważ Allen Ginsberg był wyśmienitym poetą, jednym z tych, którzy wykradają ze mną ostatek a też i wszystek przy tym mego samouwielbienia, ośmielam sie powołać na Jego słowa, podpisując się pod nimi, kopiując każdy wers i wspólodczuwając go zarazem, jako że nie stać mnie na własny wyraz emocji panującej nade mną niczym jedyny władca włości rozpostartych wewnątrz mego ducha.
Tak więc ponieważ i przede wszystkim: Allen Ginsberg

i
"Transkrypcja muzyki organowej"



Kwiat w szklanej butelce po orzeszkach pierwotnie w kuchni skrzywiony
aby znaleźć miejsce w świetle,

drzwi szafy otwarte, ponieważ ich używałem przedtem, uprzejmie zostają
otwarte czekając na mnie, swego właściciela.



Zaczynam odczuwać swą niedolę w barłogu na podłodze, słuchając
muzyki, moja niedola, to dlatego chcę śpiewać.

Pokój zamyka się na mnie, oczekuję obecności Stwórcy, widziałem moje
szaro pomalowane ściany i sufit, one zawierają mój pokój, one zawierają
mnie

tak jak niebo zawiera mój ogród,

otwieram drzwi



Pnącze winne wspięło się na słup chaty, liście w nocy wciąż tam gdzie
dzień je pozostawił, zwierzęce główki kwiatów tam gdzie powstały

by myśleć w słońcu



Czy mogę przypomnieć słowa? Czy myśl o transkrypcji zamgli me
mentalne otwarte oko?

Uprzejme poszukiwanie wzrostu, wdzięczne pożądanie egzystencji
kwiatów, moja bliska ekstaza z egzystencji pomiędzy nimi

Przywilej doświadczania mej egzystencji - ty też musisz szukać słońca . . .



Me książki na stosie przede mną na mój użytek

czekają w przestrzeni gdzie je umieściłem, one nie zniknęły, czas
pozostawił swe szczątki i charakter dla mego użytku - me słowa na
stosie, moje teksty, moje manuskrypty, moje miłości.

Miałem moment jasności, widziałem uczucie w sercu rzeczy, wyszedłem do
ogrodu płacząc.

Widziałem czerwone pąki w nocnym świetle, słońce znikło, one wszystkie
urosły, przez chwilę, i czekały zatrzymane w czasie na przyjście dziennego
słońca które da im . . .

Kwiaty które jak we śnie o świcie wiernie podlałem nie wiedząc jak mocno
je kochałem.

Jestem tak samotny w mej chwale - zresztą one też tam na zewnątrz -
spojrzałem w górę - te czerwone krzaczaste pąki zginają się i zaglądaj w
okno czekając na ślepą miłość, ich liście też mają nadzieję i obrócone są
płasko do nieba by otrzymać - całe stworzenie otwarte by otrzymać -
płaską ziemię w sobie.

Muzyka zstępuje, jak czyni to wysoko zagięty pęk ciężkich pąków,
ponieważ musi, pozostać żywym, kontynuować do ostatniej kropli radości.

Swiat zna miłość która jest w jego piersi jak w kwiecie, cierpiący samotny
świat.

Ojciec jest miłosierny.



Gniazdko żarówki jest surowo przymocowane do sufitu, tak wybudowano
dom, aby otrzymać wtyczkę która pasuje tam w sam raz i służy teraz
mojemu fonografowi . . .



Drzwi szafy są otwarte dla mnie, tam gdzie je pozostawiłem, kiedy je
zostawiłem otwartymi, pozostały łaskawie otwarte.

Kuchnia nie ma drzwi, dziura tam mnie przyjmie powinienem życzyć sobie
wejść do kuchni.

Pamiętam kiedy pierwszy raz się pieprzyłem, H.P. wdzięcznie wzięła mą
wisienkę, siedziałem w dokach Provincetown, w wieku 23 lat, radosny,
wzniosły w nadziei Ojca, drzwi do łona były otwarte by wpuścić mnie jeśli
tylko chciałbym wejść.



Są wszędzie w mym domu nie wykorzystane gniazdka elektryczne jeśli
bym ich kiedyś potrzebował.

Kuchenne okno jest otwarte, by wpuścić powietrze . . .

Telefon - smutny do odniesienia się -siedzi na podłodze - nie mam
pieniędzy żeby go podłączyć -

Chcę by ludzie kłaniali się kiedy mnie widzą i mówili on jest obdarzony
poezją, on widział obecność Stwórcy.

A Stwórca dał mi strzał swej obecności by zaspokoić moje życzenie, tak
aby mnie nie oszukiwać w mej tęsknocie ku niemu.

uciekinierzy i futuristka 23/03/2007 01:33:34 [komentarzy 0] Komentuj

ryjem w poduszke - never again. lololol
mam popierdolone sny i zostane od tego paranoikiem.















uciekinierzy i futuristka 21/03/2007 19:11:04 [komentarzy 1] Komentuj

filozofia jest gadżeciarska
za górami, za lasami żyły sobie sądy syntetyczne a priori i analityczne a priori w krainie jednej, co doskonale zostało opisane na podstawie meksykańskich wieśniaków, którzy żyli nie w państwie prawa i sprawiedliwości ale czystego sumienia, bo byli żydami, ale Hartmann nie - więc mają czyste sumienie. w każdym razie - wydaje się, że apogeum lolowatości był miecz świetlny, dopóki nie pojawił się podwójny miecz świetlny. i zgasił nas po raz 758. kropka.

uciekinierzy i futuristka 20/03/2007 22:53:29 [komentarzy 1] Komentuj

Wherever I am, I am what is missing.
Mała staruszka zdjęła tabliczkę z nosa i odczytawszy napis, spytała:

- Czy na imię ci Dorotka, moja droga?

- Tak - odpowiedziała dziewczynka, spoglądając na nią i ocierając łzy.

- Skoro tak, to musisz iść do Szmaragdowego Miasta. Być może Oz udzieli ci pomocy.

- Gdzie jest to miasto? - zapytała Dorotka.

- Dokładnie w samym środku tej krainy. Włada nim Oz, wielki czarnoksiężnik, o którym ci mówiłam.

- A czy to dobry człowiek? - dopytywała się z niepokojem dziewczynka.

- To dobry czarnoksiężnik. A czy jest człowiekiem czy nie, nie umiem powiedzieć, bo go nigdy nie widziałam.

- Jak się tam dostanę? - zapytała Dorotka.

- Musisz iść piechotą. To długa droga, a okolica bywa przyjemna, lecz nieraz jest też mroczna i straszna. Użyję jednak całej mojej czarodziejskiej mocy, by cię uchronić od złego.

- Czy nie mogłaby pani pójść ze mną? - poprosiła dziewczynka, która zaczęła myśleć o małej pani jako o swej jedynej przyjaciółce.

- Nie, tego zrobić nie mogę - odparła kobieta - ale podaruję ci mój pocałunek, a nikt nie odważy się skrzywdzić osoby, którą pocałowała Czarownica z Północy.

Podeszła do Dorotki i delikatnie pocałowała ją w czoło. W miejscu, gdzie dotknęła ją ustami, pojawiło się okrągłe, lśniące znamię - dziewczynka zauważyła je wkrótce potem.

- Droga do Szmaragdowego Miasta jest wybrukowana żółtą kostką - rzekła Czarownica - więc nie możesz jej nie zauważyć. Kiedy dojdziesz do Oza, nie bój się go, tylko opowiedz, co ci się przydarzyło, i poproś o pomoc. Do widzenia, moja droga.




wyruszam do Szmaragdowego Miasta.


uciekinierzy i futuristka 18/03/2007 21:02:35 [komentarzy 1] Komentuj

Jak w 10 minut stać się furiatem?
Wlaze do sklepu, zostawiam psa pod sklepem, nie biore koszyka. ide se miedzy regalami, pre do przodu, ze tak powiem, i nagle wyrasta przede mna koszyk. baba se stoi obok niego. mowie "przepraszam" zero reakcji. ch*, ze nie da sie przejsc. to lekko przesuwam koszyk. baba mierzy mnie irackim wzrokiem. lololololol- mysle. ale przelaze. biore ser, ide na stoisko z miechem. nie ma klientow to se stoje daleko od lady, zeby sie zastanowic. ekspedientka wola "co podac?" mowie ze sie zastanawiam (k* - oczywiste) i napotykam ten sam iracki wzrok. dobra, moze wygladam jak boliwijski bojownik albo wietnamiec. niewazne. kupuje se tam cos, po drodze do kasy biore piwo. przede mna zajezdza babka z koszykiem zaladowanym. kultura nakazuje puscic tego co ma w rece malo produktow a nie sie z nim przeganiac kto pierwszy do kasy - przynajmniej ja tak robie jak jade z pelnym koszem. ale nie - stoj se wietnamska dziewczynko ze swoim serem, szynka i piwem. dobra - cze.com babka wyklada powoli produkty i jeczy przy tym, ze ja reka boli. jak ma wyciagac portfel to sie rozgaduje, ze cos tam se zrobila i ble ble ble. mysle se- futu dasz rade. ale za chwile babka cos mowi o urazie tenisisty. lololol - w tym momencie wysiadam (bo babka nie wygadala jak jakis -sista, a napewno nie jak tenisista). ble ble ble. patrze a tu moj pies se wlazl do sklepu i gania sobie z lekkim ogonem to tu to tam. w sklepie poruszenie, ktos mysli ze sie zgubil. siedze cicho bo kasjerka go zna i wie o co chodzi. place i wychadzac patrze, ze moj pies oblal drzwi sklepu - szkoda, ze od wewnatrz. wysiadam po raz drugi. i gdyby nie koles ktory mi przy wchodzeniu do bloku drzwi przytrzymal - z grzecznosci, zostalabym z irackim wzrokiem zaporzyczonym od ludzi w sklepie, a tak to sie usmiechnelam do goscia i bylo ogolnie milo.

uciekinierzy i futuristka 16/03/2007 19:37:31 [komentarzy 1] Komentuj

rozmowa o psie-kocie futu
Ja
no ja tam bym lazila po dworze, albo skradala sie po domu
jak kiedys, jak bylam mlodsza
tylko ze wtedy skakalismy w gume
a teraz to nie mam kolezanek pod blokiem zeby skakac w gume
sklad sie zmienil
i kurcze nawet nie mam z kim kotow obok smietnikow szukac

urwis
wlasnie
czy junior nadal jest kotem?

Ja
jest
ale nie umie oduczyc go szczekania
uparl sie
no i sika podnoszac noge
to zdecydowanie nie jest kocie

urwis
to spoko balem sie ze porzucil bycie kotem
a tak jest szansa ze bedzie dobrze

Ja
no nie wiem, rozmawialismy o tym
i on uwaza, ze to jest najgorszy ze wszystkich moich dotychczasowych pomyslow
nie wiem o co wlasciwie chodzi

urwis
hmm moze potrzebowal by innego kota?
wiesz by zaznajomic obyczaje i kulture kocia
albo jakis film instruktarzowy "jak byc kotem. krok po kroku."

Ja
o, myslisz ze mozemy taki nakrecic?

urwis
hmm tylko potrzeba by kota
ktory wykonuje obyczaje kocie
no i jeszcze wazna rzecz
czy junior czuje sie kotem czy np kocica czego zabronic mu nei mozemy...

Ja
nie zapytam, bo sie obrazi
i sie nie bedzie tydzien odzywal

urwis
no glupio tak
moglby poczuc sie silnie niezrozumiany
a to w tej calej drodze ku kotu
bylaby niechlubna porazka

Ja
nie wiem, czasem sie zastanawiam nad nim
bo lubi sluchac georga michaela

urwis
no wlasnie, mi sie wydaje ze junior moze byc bardzo wielowymiarowy

Ja
to taki holenderski pies
pasowalby do amsterdamu
chociaz z tym swoim sraniem po chodnikach
moglby miec nieco problemow

urwis
no ja mysle ze za to sranie ktos by mu porzadnie spuscil wpierdol
np jakis porzadkowy pan Henrick

Ja
albo Bjorn

urwis
czasem pozna noca, przymrozam oko by nie widzial i spogladam i wydaje mi sie ze wtedy jest w innym wymiarze
i nie jest ani psem ani kotem czy kocica...

Ja
a czym lampa?

urwis
nie wiem, tak fuczy ciezko

Ja
a bo on jest dekadenta zdecydowanie

urwis
wielowymiarowy dekadenta

Ja
nosz pysk w pysk jak on

uciekinierzy i futuristka 13/03/2007 19:56:52 [komentarzy 2] Komentuj

cały dzień myśle myśle i myśle i i i i i i i i
Islandia to kraj w którym stoi nasza ferma.
Mój najukochańszy mężczyzna zrobił mi huśtawkę z drewna, która stoi na zielonym trawniku.
Zrobiłam mu kawę, której aromat roznosi się po całym domu.
Zanoszę ją na taras. Uwielbiam to robić.
W oddali widać owce.
Delikatny szlafrok faluje na wietrze, gdy jest poranek.
Przesuwam kosmyk włosów, który opadł na czoło mojego mężczyzny.
By lepiej obserwować owce.
On przynosi śniadanie i obserwujemy razem.
Zawdzięczam mu chwilę, gdy szlafrok faluje na wietrze.
On dziękuje za woń kawy wyczuwalny w powietrzu.
W oddali dzwoni telefon. Śmiejemy się do siebie.
Wiatr potrafi nieść dźwięki z oddali.
Nie odczuwamy senności. Nigdy się nie budzimy.



uciekinierzy i futuristka 12/03/2007 20:09:13 [komentarzy 5] Komentuj

w poniedziałek o godz. 11:33 nie lubie wiosny.
chyba dlatego, że nie chce mi się czytać książek, chodzić na uczelnie, wstawać rano, ludzi jest za dużo na ulicach, nic nie robie tylko pije dużo kawy, łaże jak ciul po łące z psem, ptaki świrgotają rano - a estetyczniej jest wieczorem, włosy mi się układają na prawą stronę, boli mnie w boku, mam przepełniony śmietnik pod zlewem, musze to, to i tamto, nie chce mi się musieć, śpie pod dwoma kołdrami, czas dłuży się niemiłosiernie, chcę już jechać na Islandię, prowadziłam kombajn w śnie, a moje misie siedzą cicho pod ścianą.



uciekinierzy i futuristka 12/03/2007 11:39:05 [komentarzy 1] Komentuj

bobby long.
idzie sobie starszy facet drogą, ubrany w lniane białe spodnie, pomiętą koszulkę i lnianą nieco wygniecioną, białą marynarę. na jednej nodze ma eleganckiego buta, na drugiej klapka. w ręce trzyma butelkę (czasem sobie z niej popija). kiedyś był profesorem literatury, teraz mieszka na obrzeżach nowego orleanu, w starym, zaniedbanym domu. mieszka tam razem ze swoim dawnym asystentem, który pisze o nim książkę.
w dzień przed bożym narodzeniem asystent pociął w paseczki niektóre strony niedokończonej jeszcze książki, i zrobił z nich świąteczny łańcuch, który zawisł na bożonarodzeniowym drzewku.
asystent nie potrafił dokończyć tej opowieści, więc
historia starszego faceta wisiała teraz na bożonarodzeniowym drzewku.
starszy facet nie mógł wiedzieć, że książka otrzyma swoje zakończenie dopiero po jego śmierci. chociaż tak oczywiste jest, że kiedyś się w końcu umiera.


uciekinierzy i futuristka 11/03/2007 18:10:52 [komentarzy 6] Komentuj

and there was trouble taking place. trouble taking place...
-no rob notke - powiedzial
mysli stop. nie ma nic poza tym co jest. ja pj harvey wyspiewuje sobie :
"One day
I know
We'll find
A place of hope"

a szklanka, zalozmy szklanka nie kufel czy literatka.
Szklanka napelniana woda. zakladajac ze co 10mililitor uderzamy metalowa lyzeczka w jej krawedz wybrzmiewa dzwiek...lol przy pomocy szklanki wody i lzyeczki mozemy stowrzyc..tecze, motyle, lake, las, zapach rosy...

it's good to have you back - mysl powolnie przechodzila sobie prze jej glowe...
there inside the garden.
"Won't you come and be my lover?'
'Lemme give you a little kiss'
smaki na pj harvey. to nic w porownaniu z moim snem o feministkach, kiedy opowiadalam o (...), i o tym, ze potrzebne jest by nauczyc sie (...)

Zalozmy ze jest sobie knajpa, albo nie Pub bo teraz bary knajpy itp nazywamy pub'ami, siedzi ona i on i ona pije sobie..saczy wlasciwie piwo i pali papierosa, tak papierosa, chodz do niej zuplenie to nie psauje, zlaozmy daffidowfa ultra slim, z nazwy fajnie brzmi. Zalozmy ze on siedzi naprzeciwko a ona wypuszcza dym i spoglada katem oka a on na nia i patrza sobie na siebie, i dym i lyk, i muzyka i zgielk i ludzie i dym...i jej granatowe oczy sa na wprost i dym...i muzyka, i usmiech prawie na twojej twarzy od tak dla niej bo (..) bardzo...granatowe oczy...


Is this desire?



technic i filozoszka: aVoc i futu


uciekinierzy i futuristka 10/03/2007 00:20:11 [komentarzy 0] Komentuj

no wiec tak


uciekinierzy i futuristka 9/03/2007 10:27:31 [komentarzy 0] Komentuj

cat power
Good Woman

I want to be a good woman
And I want, for you to be a good man
This is why I will be leaving
And this is why, I can’t see you no more
I will miss your heart so tender
And I will love
This love forever

I don’t want be a bad woman
And I can’t stand to see you be a bad man
I will miss your heart so tender
And I will love
This love forever
And this is why I am leaving
And this is why I can’t see you no more
This is why I am lying when I say
That I don’t love you no more

'Cause I want (to) be a good woman
And I want for you to be a good man

uciekinierzy i futuristka 8/03/2007 20:28:01 [komentarzy 1] Komentuj

rewolucje w pokoju
przestawiam se meble w pokoju, bo jak mnie wkurw wezmie to przestawiam meble w pokoju, a to musi byc duzy wkurw, zwany "ukurw". no to chwycil mnie ukurw, i przestawiam, przestawiam, przestawiam, i sie zmeczylam. lozko stalo jak na razie na srodku pokoju, wiec polozylam sie na nie i pale papierosa i mysle:
ze ludzie lubia duzo sobie myslec i duzo mowic lubia, byle nie wprost.

powiem wprost: mama moja jak mialam 5, zakopala mojego zdechlego chomika kolo smietnikow wieczorem, albo- wlanelam kolesia kawalkiem cegly w glowe kiedys i ucieklam, albo- 15 lat temu zapierniczylismy z kumplem sitko dziewczynie w piaskownicy.

nic mi do tego, co kto chowa w szafie.

ludzie lubia tez myslec se za duzo.
niepotrzebnie.
ot co- chomik kolo smietnikow, cegla i sitko.





uciekinierzy i futuristka 8/03/2007 13:02:46 [komentarzy 0] Komentuj

jak to jest palic papierosa?????
widzilismy dzisiaj romka w telewizji. romek mial konferencje prasowa. romek trzymal fason. wydawalo sie przez moment, ze romek jest prawie prezydentem. do czasu az zminilismy kanal. hulk hogan na mtv - hulk i jego wesola rodzina koczowali w skromnej bo tylko za 70 tys miliardow dolarow willi, w skromnym miescie zwanym LA (los andzeles). hogan trzymal fason. wydawalo sie przez moment, ze hulk jest prawie prezydentem. do czasu az zmienilismy kanal. drzyzga na tvn, rozmowy w tloku. zmarnowana pani bozena (ktora kiedys byla panem stanislawem) opowiadala o nieudanej operacji przywrocenia dziewictwa, aby mogla przezyc chwile jej utraty jeszcze raz. drzyzga trzymala fason (miala prawie taka sama fryzure jak odcinek temu) nie dala sie sie zbic z tropu, podsczas gdy my gubilismy sie kto jest stanislawem a kto barbara. przez moment wydawalo sie, ze barbara...nie stanislaw.... wlasciwie to chyba chodzilo o ewe - a moze to operator mikrofonu niskoszumowego marki shure jest...prawie prezydentem. do czasu az zmienilismy kanal - tvp1 wiadomosci... wypowiadal sie lech, lech w gole nie wydawal sie przekonujacy, lech nie trzymal fasonu. lech w ogole nie wydawal sie byc prezydentem.

aVoc i futu

uciekinierzy i futuristka 5/03/2007 21:03:12 [komentarzy 1] Komentuj

rozwazania przy piwie w sobote o godzinie 21:16 podczas gdy pies futu drapal sie lewa lapa za uchem a potwory siedzialy w szparach miedzy sciana a lozkiem.

autorzy: futu i aVoc
narkotyki sa zle, wodka tez, w ogole jestem przeciw uzywka, zwlaszcza przeciwko najstraszniejszemu nalogowi - ale tak strasznemu ze lol - co sie nazywa PALENIE PAPIEROSOW. mozna kaszlec i wogole smierdzi.

Wiec tak potrzeba:
- dobrych bletek jakimi sa bletki np. Rizzla (kazde tylko nie zieolne) odpowiednio miekkie i nie mocza sie zbyt mocno dzieki czemu skrecony bat jest sztywny i lepiej sie pali.
- filt tak by esencja lepiej wpadla nam w uklad oddechowy. najlepsze filtry mozna zrobic z "umocnien" na gornej czesci opakowania do fajek najlepiej Pall Mall lub Lucky Strike.
- jednego papierosa ( przy dlugich bletkach calego przy krotkich pol) z ktorego tyton zuzyjemy robiac MIKSTURE ;>
- MIXTURY vel stafffu. najelpszytz. koff swiata miesci sie w Hadze i zwie sie Cremers, polka stoi z abarem wiec latwo sie dogadac o co nam biega ;>
- odorbiny sprawnych paluszkow i jezyka.
no i mozemy krecic...jointa ;>

A gdyby zalegalizowac marichuane w polsce - czego jestem przeciwniczka oczywiscie, to mozna by otworzyc stary "Rock In Pub" u nas w miescie - ktory i tak (swoja droga) robil za koff'a - i zrobic oficjalnie koff'em - czego oczywiscie jestem przeciwniczka. W ogole mlodziez polska w calosci powinna zostac objeta programem "Zero Tolerancji" W CALOSCI- co oznacza, ze nie w czesci, tylko w calosci. Ja mysle ze pomyslodawca programu zero tolerancji, powinien stac sie nowym liderem, wzorem, idolem, dla mlodych, pelnych (jeszcze) zycia (bo oszukiwanych przez system) mlodych. NASZ CHE GIERTYCH -patria e muerte! viva la partia!!!!! Oczywiscie jestem przeciwnikiem.

Wiec gdyby sie troche zastanowic, mozna odnalezc nie tak gleboko skyryt aspekt socjologiczny zjawiska zwanego paleniem jointa. Rytual ten odnosi pelen sukces tylko wtedy gdy osoby bioroace w nim udzial gromadza sie liczbie = 2, jednak nalezy zaznaczyc ze jesli przy 2 jeden joint wystarcza tak gdy liczba ta zwieksza sie tz >3 ale <6 nalezy uzyc 2 jointow...analogicznie gdy >6 <9 uzyc 3...itp. Rytual rozpoczyna sie od osoby nr 1 ktora powtarza czynnosc do 3 razy (nie wiecej gdyz tz przeciaganie jointa jest bardzo niegrzeczne, bezczelne itp ) nastepnie podaje w swoja prawa strone do osoby nr 2 (wazne: ZAWSZE W PRAWA STRONE) i tym systemem joint krazy, miedzy slowami, dymem, spostrzezeniami, dymem, rozwijajaca sie rozmowa, dymem, czasem, dymem ... nastepnym jointem...joint laczy.

No wiec jezeli rozchodzi sie o praogram zero tolerancji- przeciez to oczywiste jest w calosci oczwiste- w calosci to znaczy - nie w czesci tylkow calosci- ze oddaje on klimatem przyszlosciowa wizje rozwoju naszego "KWFIATU POLSKIEGO NARODU" jakim sa mlodzi, wyksztalceni, zdolni ludzie. Totalna restrykacja, inwigilacja, nadzor, kontrola - przciez to dla naszego wspolnego narodowego dobra. Tu chodzi o to, bezwzglednie zreszta - co znaczy nie ze wzgledu na jakikolwiek wzglad- no, to tu chodzi o to, ze jak juz zostaniesz tym kolesiem, z zona w domu, co gotuje (bo polskie kobiety nie powinny pracowac, o zesz ty, no jak? przeciez dom sie sam nie poprowadzi), i bedziesz se siedzial przed tv po pracy w kapciochach (chyba, ze nie zaliczysz sie do grona szczesliwcow zaliczanych do pokolenia tysiac dwiescie [chodzi o stawke plac]) no ale, przypuscmy - ze po pracy, z czterema dzieciakami za plecami ( becikowe musi byc - cztery tysiaki droga nie chodza) no wiec, jak juz zostaniesz sobie takim oto przecietnym ale (olaboga) zaszczytnym kowalskim polskim- to zebys czasem chopie nie siegnal po ziolo ZE SZCZESCIA, bo "RECZYWISTOSC MI WYSTARCZA, NIE POTRZEBUJE JEJ UPIEKSZAC" jak to kiedys Nosowska w programie antynarkotykowym glosila. Kowalski! - cztery tysiaki nie chodza droga! Takze jestem przeciw. ZERO TOLEREANCJI. PATRIA E MUERTE.



uciekinierzy i futuristka 3/03/2007 21:57:02 [komentarzy 1] Komentuj

"Tak czy siak, aby dokonać sekcji czegokolwiek, musi ono być uprzednio uśmiercone."

"(...)muzyka jest magią, która tworzy się w danym momencie. Jeśli się zacznie rozbierać ją na czynniki pierwsze, można ją zniszczyć. Czasami można odkryć nowe aspekty w muzyce poprzez mówienie o niej w powierzchowny sposób, jednak jeśli staramy się objąć głębsze jej obszary, rozmowa staje się kłopotliwa. Tak czy siak, aby dokonać sekcji czegokolwiek, musi ono być uprzednio uśmiercone."

Takk for Sigur Ros.



uciekinierzy i futuristka 1/03/2007 07:10:50 [komentarzy 2] Komentuj


We might make out when nobody's there
It's not that we're scared
It's just that it's delicate
We might live like never before
When there's nothing to give
Well how can we ask for more
We might make love in some sacred place
The look on your face is delicate"

6. "kiss is not just a kiss
A smile is more than a smile
Maybe we get together
Maybe forever
Maybe just for a while...
I've seen the look in your eye
I've seen you wondering why
There's a centre of gravity
Brings you near to me
Nearer all the time"

7. "What a feeling in my soul
Love burns brighter than sunshine
Brighter than sunshine
Let the rain fall, i don't care
I'm yours and you're mine"

8. "see me then
investing so much
in you, in you, in you
came so close
to the edge
I do, I do, I do"

9. "It wasn't open
But somehow you let yourself in
Closed off and broken
I never wanted to go there again.

I wasn't waiting
But you came at just the right time
Weary and wasted
I never knew I could feel so alive.

Darling believe
You're closer than anyone has even been
Oh baby don't leave me alone
I'm yours for eternity
You hold the seven keys to my soul.

Feel so connected
Like I've know you all along
I never expected
To fall into loving so deep
So deep and so strong.

Darling believe
You're closer than anyone has even been
Oh baby don't leave me alone
I'm yours for eternity
You hold the seven keys to my soul.

Closer than anyone
This is where we belong.

Closer than anyone
This is where we belong.

Closer than anyone
This is where we belong.

Closer than anyone
This is where we belong.

Darling believe
You're closer than anyone has even been
So baby don't leave me alone
I'm yours for eternity
You hold the seven keys to my... soul





uciekinierzy i futuristka 5/02/2007 00:03:09 [komentarzy 2] Komentuj

beatbox and Bobby McFerrin
Poniewaz obijam sie to tu to tam, i nawet mi z tym dobrze, i ogladam sobie rzeczy dziwnie, mniej dziwne, bardziej dziwne, a bywa ze rzeczy lol, i czaasem tez robie wszystkie na raz. (A zem uwiklany w sesje czlowiek jest) To zostala mi odkryta rzecz lol, ktora sobie zamieszczam.

LOL



uciekinierzy i futuristka 4/02/2007 10:28:26 [komentarzy 1] Komentuj

tvtvtvtvtv


simple, pure & easy.
Rhythm and blues


uciekinierzy i futuristka 3/02/2007 09:13:18 [komentarzy 1] Komentuj

Mama muminka
Osoby aktu I i II: Mama futuristki (M) i futuristka (F)
Akt I
Puk puk w drzwi pokoju futuristki (mama puka)
F: co?
M: (nie otwierając drzwi) oglądam "jeden z dziesięciu" (śmieje się w najlepsze)
F: no i?
M: Wiesz jak nazywa się przywódca rewolucji w Czechach w 69'?
F: nie wiem
M: Dupczyk!!!! (śmiech i turlanie się po ziemi ze śmiechu- podejżewam, bo przez drzwi nie widać)

AktII
Mama wraca z zakupóf i opowiada
Poszłam na ten cholerny autobus i stoje, stoje, w końcu podjeża, to podchodzę pod drzwi od kierowcy i czekam, a ten nie otwiera, no to mu macham, a ten mi pokazuje paluchem "idź se pani do tylnych drzwi", myśle se -a co? po butach mu wiało będzie?, i dre się do niego przez te drzwi "a w dupe mnie pocałuj, jedź se w pizdu!"

uciekinierzy i futuristka 2/02/2007 01:18:42 [komentarzy 2] Komentuj

If You Can't Smile and Say Yes (Please Don't Cry and Say No)
so, goodby and thank you for coming

uciekinierzy i futuristka 20/04/2007 22:32:42 [komentarzy 0] Komentuj

zawsze był ktoś przed nami.
postmoderniści twierdzą, że nic nowego nie jesteśmy w stanie wymyśleć, wszystko już było, więc nasze starania stworzenia czegos nowego będzie zawsze powielaniem lub też łączeniem w różnych kombinacjacg rzeczy wsześniej stworzonych.
nikt nie lubi postmodernistów, choć każdy o nich mówi.
być może niechęć do postmodernistów spowodowana jest tym, że zmęczeni dostępem do wszystkiego chcemy wierzyć w istnienie gdzieś ukrytego dziewiczego terenu - nie tylko nie tkniętego przez ludzką stopę, ale nawet nie pomyślanego przez nikogo innego prócz nas samych.
zawsze ktoś był przed nami.
w kawiarni na rogu ulicy - ktoś pił kawę przed nami, ktoś siedział na tym samym miejscu w autobusie jakąś godzinę temu, ktoś przechodził tym chodnikiem poruszając się za pomocą takiej samej kombinacji kroków, ktoś jadł tym samym widelcem w pobliskiej restauracji, ktoś przed tobą chwytał za rękę twoją dziewczynę (nawet jeżeli była to jej matka w dzieciństwie).
być może nawet ktoś kiedyś miał prawie identyczne życie do twojego. zawsze ktoś był i zajmował twoje miejsce w przestrzeni - zanim ty się pojawiłeś.
tak bardzo chcemy czuć się wyjątkowi - jako ludzie, że nie wystarcza nam już świadomość, że jesteśmy jedyną inteligentną, świadomą formą życia w naszym układzie słonecznym.
chcemy czegoś więcej - tak, żeby wreszcie zamknąć usta postmodernistom.
przyznaję: sama jestem od czasu do czasu posiadaczką takiej pesymistycznej wizji, która powoduje że przestaję czuć się jakkolwiek wyjątkowa. mam do tego zupełne prawo, bo dlaczego nie? jest przecież tak, że raz wstajemy z łóżka lewą a raż prawą nogą. czasem nawet obiema.
całe szczęście mówiąc o przestrzeni, należy niechybnie wspomnieć o czasie. wręcz było by to niewybaczalnym postępkiem, gdyby całkowiecie go pominąć.
więc
Arystoteles i sformułowana przez niego zasada sprzeczności:
"to samo temu samemu nie może przysługiwać i nie przysługiwać w tym samym czasie i pod tym samym względem"
prawo bytu jak i myśli.
w tym czasie w którym jestem nie istnieje taki ktoś, kto mógłby zająć to samo miejsce w przestrzeni co ja.
więc: jeżeli jem obiad w restauracji, to nikt nie je tym samym widelcem co ja (w przeciwnym wypadku należy powiadomić kelnera o sytuacji), jeśli idę chodnikiem, to patrzę by nie wdepnąć w psią kupę - niech ktoś inny to zrobi, jeśli piję kawę w kawiarni, to JA siedzę naprzeciw tego uroczego mężczyzny - nikt inny, jeśli zaś siedze w autobusie - to mam szczęście, że były wolne miejsca.
nikt nie lubi czuć się nie-wyjątkowym, w tak dużym świecie oczywiście jest to trudne do uniknięcia, za to w naszym mikroświecie - w nim jest dużo "ciaśniej" i znależć można parę powodów, by nazajutrz przy wstawaniu spuścić najpierw prawą nogę.



uciekinierzy i futuristka 11/04/2007 15:53:27 [komentarzy 8] Komentuj

"bo nie ma we mnie nic i nic nie jestem wart" - głosił napis
pośród miliona dedykacji, międzywierszy zawartch w tutejszych linijkach, pośród wszystkich elementów mniej lub bardziej dostrzegalnej białości wyrażających tę jedną ideę...
...wbiła się metalicznie połyskująca szpilka.
znak, że należało by wymazać linie wykraczające poza - te których być nie miało, a które są wynikiem niewprawnej, drżącej dłoni, która dzierży ołówek 2B - miękki, łatwo dający się zgumować.
"bo nie ma we mnie nic, i nic nie jestem wart"
ze zmęczeniem wymalowanym na twarzy wieszam obrazek na niesfornie wystającym ze ściany gwoździu.
pozostaje udawać, że wcale go nie ma,
lub poprostu zamknąć pokój na klucz i nigdy nie wchodzić.
a klucz do pokoju oddać na złom.
może sami kiedyś bęziemy złomiarzami, nigdy nic nie wiadomo.

uciekinierzy i futuristka 9/04/2007 20:04:46 [komentarzy 5] Komentuj

noga przy nodze z moim psem
założę się, że mój pies miałby do opowiedzenia wiele ciekawych historii, historii wytropionych swoim własnym nosem, historie, które wyczuwa w powietrzu, trawie, na chodniku, obok drzewa.
idąc wieczorną porą noga przy nodze z moim psem, myślałam o tym, że swoim nosem rozszyfrowuje kryptogramy wyciśnięte ludzką stopą na trawie - 27 letnia kobieta, wracająca do pustego mieszkania na piątym piętrze niedalekiego wieżowca, myśląca o tym co zrobić na kolację i czy dziś wieczorem leci jakiś przyzwoity film w telewizji; 46 letni mężczyzna, który wyskoczył na szybki spacer z psem o imieniu Toto, względnie szczęśliwy ojciec trójki dzieci, żonaty od 20 lat, który podczas spaceru zgubił żółty grzebień wciśnięty w tylną kieszeń spodni - o czym jeszcze nie wiedział; 60 letni pan w tweedowej marynarce i czarnym kapeluszu, z prawie niewidoczną blizną nad górną wargą - pozostałość po zeszłorocznym wypadku samochodowym, w którym stracił swoją ukochaną żonę, zmarła w wieku 57 lat - dla niego to zbyt wcześnie.
chciałabym poznać choć jedną z tych historii, wyczytanych po zapachu żółtego grzebienia, lub śladu buta na miękkiej trawie.
idąc krok w krok, noga przy nodze z moim psem, pomyślałam też, że jedną z magicznych rzeczy jaką posiada człowiek jest wyobraźnia. rozejrzałam się w około - granatowe niebo, pomarańczowe latarnie, przejeżdżające samochody, szum kół. wielookie bloki, migające światła - oznaki życia, samopiszące się opowieści.
W przejeżdżających samochodach ludzie - chłopak i dziewczyna, on jedzie jak wariat ona z odwróconą w bok głową trzyma się kurczowo fotela, już się nie kochają, odwozi ją do domu, by więcej już jej nie spotkać; starsze małżeństwo, on opowiada żonie jakąś zabawną historię zerkając na nią co jakiś czas spoza okularów, ona śmieje się odchylając lekko głowę w tył cały czas patrząc na niego, jadą do domu po wspólnym wieczorze, podczas którego szukali swojej młodzieńczej miłości na nowo, ciągle ją czuli.
W wielookich blokach migające światła, tańczące na szybie cienie przemieszczających się ludzi - ktoś je kolację, ktoś przytula się do swojego kota, ktoś kogoś całuje, ktoś inny płacze. I gdyby wyobrazić sobie to wszystko na raz - bloki zaczynają szumieć, a w szumie tym da się rozpoznać głosy poszczególnych ludzi. Jak gdyby ściany opadły, pozbawiając ludzi odosobnienia, scalając ich w jedną wspólną całość, mówiącą wieloma głosami.
I gdy ten dźwięk wreszcie do mnie dotarł z całą swoją mocą. na powrót zamknęłam ludzi w ich własnych oknach, na które rzucają cienie, pozwalając im spokojnie zjeść kolację.
Samopiszące się historię i ich bohaterzy, opowiadania nie wymagające narratora.


Cudownie wraca się po takiej podróży do własnych rozdziałów, tomów, ksiąg.
Oznaki życia znalezione pod czujnym okiem pomarańczowej poświaty żarzącej się wokół zaokiennych latarni niczym fantasmagorie rozmywają się wraz z nadejściem słonecznego dnia....z kolei..
...we własnych rozdziałach, gdzie jestem jednym z bohaterów oznaki życia tkwiące między kosmykami włosów osoby którą się kocha wyczuwalne są nawet w najbardziej słoneczny ze wszystkich letnich dni...

wszystkim cieniom rzucanym na wieczorne okna - smacznego



uciekinierzy i futuristka 8/04/2007 21:47:24 [komentarzy 1] Komentuj

Twoja mała krowa na dzbanuszku do mleka - umarła
Zapytanie o życiowe motto - nie dało mi wiele do myślenia. Nie odpowiadam, gdyż odpowiedź na to pytanie wymagałoby ode mnie cytowania całych książek - stronica po stronicy, tom po tomie. Szukanie jednego zdania, w którym zamknąć możnaby było esensję życia, zdaje się być policzkiem wymierzonym siłom stwórczym.
Zamknąć cały wszechświat w pudełku po zapałkach. To ci dopiero.



uciekinierzy i futuristka 8/04/2007 19:45:25 [komentarzy 1] Komentuj

filozoficzne problemy gwatemalskich dzieci porazonych pradem o polnocy w dzien swietego patryka w czeczenskiej dzielnicy okupowanej przez boliwijskich wojownikow. amen.
chatsend "i co, wolne jutro?"
chatrecv,ta
chatsend,gupio
chatrecv,no szkoda ze nie bedzie norasa
chatsend,albo nagich aborygenow biegajacych po korytarzach z oszczepami
chatrecv,albo emerytowanych alipinistow mowiacych w soboty dlaczego nie masz mlotka
chatsend,i chinskich linoskoczkow z malymi penisami w rosyjskich czapach zimowych i konskim biczem
chatrecv,i walczacych o prawa jednonogich misjonarzy w nigerii
chatsend,i klaskajacych puldupkami jednookich prostytutek z wietnamskich slumsow
chatrecv,i czerwonookich policjantow z wenzuelskiego kina dla 40 letnich prawiczkow lubiachych tweedowe marynarki
chatsend,i utykajacych na lewa noge gwatemalskich zaklinaczy koni z wybitym przednim zebem
chatrecv,i morskich przezuwaczy beretow z napisem na metce prad tylko podczas wyborow na miss banaowego swieta jedzenia zupek w proszku w dalekiej republice eskimosow
chatsend, i kontemplujacych o swicie w boze narodzenie zydowskich rzemieslnikow z europejskiego miasta wolnosci umiacych trafic malym palcem lewej stopy w prawa dziurke od nosa podczas sikania
chatrecv, D ide sobie gupku
chatrecv,papa
chatsend,papa :)

uciekinierzy i futuristka 5/04/2007 22:10:08 [komentarzy 2] Komentuj

I think it's wednesday



Speak to me of heroin

uciekinierzy i futuristka 4/04/2007 11:08:49 [komentarzy 3] Komentuj

Krótka anty-fraszka
"P*** kotka za pomocą młotka"

Myśli sobie kotek, co wlazł na dach i mu ogon zwisa:
-k***, ty stary głupcze.





uciekinierzy i futuristka 2/04/2007 15:14:45 [komentarzy 2] Komentuj

1+1 =
W świecie nieograniczonych możliwości, gdzie każdy, wszędzie, jakkolwiek, kimkolwiek i pod każdym względem.
W świecie nieograniczonych perspektyw, gdzie jedność ewoluuje w wielość - gospodarczo i ekonomicznie, przełożywszy się na monety.
W świecie, w którym mogę mieć i mieć coraz więcej i lepsze - jakość ponad ilość, ilość ponad jakość (jakkolwiek).
W świecie, w którym mogę być -o każdym czasie w jakimkolwiek miejscu, wolność pojmując również jakkolwiek.
W świecie, w którym patrzysz - on czy oni - na mnie a nie we mnie , i ja też miałabym tak patrzeć.
W świecie, w którym nie jest grzechem bycie egoistą, w swiecie "JA" - stojącego w centrum i"JA" rozbijającego ten świat na milairdy jego wersji.
W świecie w którym kpienie z (...) - staje się atutem kpiącego, mocą w jego klepiącej policzek dłoni.
W świecie, w którym nie mówi się o miłości.

W świecie tym
czy tendencyjne
będzie to
co powiem?
-jakże się cieszę, jeżli takie będzie.

W świecie tym ewolucja dwoistości w wielość wydaje się być jednym z największych cudów...

1+1= 2 ; 2-> 3, 4, 5, 6


Dzieci...


Dzieci sprawiają, że kocha się jeszcze bardziej tych, ktorych się kocha.
Dzieci uczą miłości.
Dominik jest moim nauczycielem.

uciekinierzy i futuristka 2/04/2007 02:05:25 [komentarzy 2] Komentuj


uciekinierzy[Powrót] Komentuj







Strona Główna